Strach o swoje zdrowie mogą odczuwać zwłaszcza ci nauczyciele, którzy mają choroby współistniejące, nauczyciele emeryci, którzy jeszcze dorabiają w szkołach czy nawet kadra pedagogiczna 50 plus, która w szkołach stanowi liczną grupę. Wystarczy np. cukrzyca, by znaleźć się w grupie podwyższonego ryzyka.
 – Dzwonią do nas nauczyciele nie tylko z grup ryzyka – mówi Teresa Mądry, prezes szczecińskiego oddziału ZNP. – Dzwonią również młodzi nauczyciele. Mówią, że boją się nowego roku szkolnego. Boją się, że mogą zakazić kogoś ze swojej rodziny, na przykład osoby starsze, z którymi mają kontakt. Niektórzy mówią wprost, że jeżeli sytuacja epidemiczna będzie dla nich niebezpieczna, pójdą na zwolnienie lekarskie. 
Mamy też informacje, że w warunkach epidemii nauczyciele, którzy 
są schorowani, rozważają skorzystanie z przysługującego im tzw. urlopu dla podratowania zdrowia. Może on trwać maksymalnie rok. Według danych MEN dwa lata temu średnia wieku nauczycieli wynosiła 43,9. W zeszłym roku szkolnym – 44,1. Natomiast w raporcie Komisji Europejskiej „Monitor edukacji
i kształcenia 2019” czytamy: „W 2017 r. około jednej trzeciej polskich nauczycieli w szkołach podstawowych
i ponadpodstawowych było w wieku powyżej 50 lat”.
Pojawiają się też postulaty, by w ramach bilansu otwarcia wszystkim nauczycielom zrobić testy na obecność koronawirusa. Rząd takich badań robić nie zamierza.
Kontakt: jromaniuk@znp.edu.pl